niedziela, 9 listopada 2008

08.11.2008 Brazylia, Argentyna

Wreszcie!!!!! Wyladowalem w Sao Paulo, w samolocie poznalem bardzo sympatyczna dziewczyne, Eugenie, tez leci do Buenos, do domu. Gadamy po angielsku, chociaz czasem nie jest to latwe, ale w myslzasady "wyginam smialo cialo" rozmowa sie toczy.
Lot byl calkiem przyjemny, troche pospalem, no i jedzonko pierwsza klasa. Zaserwowany stek bil na leb stare suche pierogi z LOT-u.
Roznica w czasie miedzy Sao Paulo, a Londkiem to zaledwie 2 godz.,dzieje sie tak z powody czasu letniego w Am. Pd i zimowergo w Europie.
Czekamy na samolot do Buenos, ktory ma opuznienie, powtarzam sobie hiszpanski, ale jak narzie marnie mi idzie...
Wyladowalem w Buenos, wkoncu tu jestem!Szybko ide do informacji turystycznej i pytam jak mozna sie dostac do centrum.
-"Mozesz pojechac autobusem za 45peso, lub taksowka za 95 peso"
-Ale zy napewni nie ma innej opcji?
-"jet jescze autobus miejski, ale on jedzie 2 godziny, napewno nie bedziesz zainteresowany..."
-ile?
-"1.5 peso"
Wybor byl prosty!:)
Te dwie godziny byly wyjatkowo dlugie nie mogelem sie doczekac az bede na miejscu!Autobu chwilami byl calkiem pustu a chwilami nie dalo sie wsadzic szpilki. Co mogfe powiedziec o Buenos po paru minutach spedzony w tym miescie? Jest bardzo duze, sa tutaj kobiety z czarnymi wlosami na rekach:) jest tez tutaj mnostwo starych samochodow, za ktore w Polsce kolekcjonerzy bylki by w stanie sporo zaplacic.
Do hostelu dotarlem wyjatkowo sprawnie, to znaczy nie zgubiulem sie ani razu:) Gdy wszedlem do srodku przy recepcji siedzialo paru chlopakow, rozmawiali po hiszpansku. Jak tylko uslyszeli jak mowie przy recepcji, ze jestem z Polski, odrazu zaczeli szukac Miguela! Alew Miguela nie bylo! Po jakis 30 min wieedzialem o nich prawie wszystko a oni o mnie jescze wiecej, okazalo sie ze Michal alias Miguel zaimprezowal dzien wczesniej i jezyk mu sie rozwiazal:) Dlatego tez ze bykl na ciezkim kacu nie zabardzio mial ochote na moj prezent 0.5 Luksusowej ktora wiozlem az z Warszawy z "krotkim" przystankiem w Londku....
Wieczorem idziemy na miasto....

Brak komentarzy: