Czesc
Troszke zalegly wpis z mojej strony ale co tam.
Niestety, Maciek mial pecha i nie udalo mu sie dotrzec do Londynu na czas. W Buenos Aires wyladowalem sam. Znalazlem wolne lozko w Colonial Youth Hostel, bardzo przyjemny hostel, warunki troszke spartanskie ale klimat rewelacyjny.
Miasto jest wielkie, naprawde wielkie i pierwsze wrazenia to chaos i mnostwo kontarsow. Na ulicach trwa 24h wyscig, pod wejsciem do eksluzywnego hotelu grupa ludzi grzebie w smietnikach, z nieba leje sie zar.
Po zwiedzeniu co bardziej ciekawych placow, kosciolow i galeri na piechote, moje stopy powiedzialy dosc i rozlecialy sie na kawalki...
W hostelu poznalem grupe Urugwajczykow ktorzy przyjechali do Buenos Aires na festival Creamfildes a wieczorem do mojego pokoju wprowadzily sie trzy wesole Hiszpanki, razem poszlismy na impreze ktora skonczyla sie w hostelu... po paru szklankach wina z kola moj hiszpaniski bardzo sie poprawil.
Jutro przyjezdza Maciek!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz