Glowa troche boli po wczorajszej imprezce, ale nic czego sie nie robi dla nauki:)
Zwiedzanie miasta dalszy ciag, Niesty potwierdza sie to ze Buenos jest drogie i nas niczym szczegolnym nie zachwycilo, poprostu duze miasto. Cale szczescie komunikacja miejska jest stosunkowa tania, bo odleglosci miedzy ciekawymi miejscami sa ogromne.
Zwiedzamy China Town, i pare innych strategicznych miejsc, no i wkoncu idziemy na steka:)
Razem dostajemy po pol krowy, i troszke ziemniaczkow na talerz, stek jest wyjatkowo smaczny, Michal mial to szczescie i dostal wysmazonego, ja natomiast krwistego.
Ostni dzien w Buenos chcemy spedzic spokojnie bez szalenstw, przy piwku lub winku. Niestey nie jest nam to dane, zostajemy zaproszeni na imprezke:) Oczywiscie, ze przyjelismy zaproszenie...
Muza byla fajna, ale towarzystwo samych Brytoli troche nas meczylo, za to upilismy sie jak nigdy:) a wzasadzie jak dzien wczesniej:P
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz